poniedziałek, 24 września 2012

Rozdział 2 : ,, Czemu wszystkich budzisz ?! ''

Rozdział 2.
Nadeszła pora obiadu. Kiedy do stołu podeszedł lokaj z wielką srebrną tacą i serwetkami zawieszonymi na zgiętym łokciu, Leine zawołała chłopców, a ci błyskawicznie podbiegli do stołu. Za chwilę nasz lokaj, Edward przyniósł resztę wspaniałych potraw, na których widok ciekła mi ślinka. Już chciałam zabrać się do jedzenia kawioru, kiedy Zayn wyrwał mi sztućce z ręki .
-Jeszcze, nie teraz moja ,,ulubiona" część. - powiedział chłopak z irytacją w głosie.
Chciałam już powiedzieć, aby oddał mi sztućce, ale nogi się podemną ugięły i nie mogłam wyjęczeć z siebie ani słowa. Idiotka! On zaczyna rozmowę , a ja nie jestem w stanie wydusić z siebie słowa!? Kretynka, skończona debilka... Moje rozmyślanie przerwała głośna modlitwa.
-Modlimy się przed każdym posiłkiem - uśmiechnęła się pani Leine.
-Niestety...- dodał cicho Zayn.
Pomodliliśmy się i zjedliśmy obiad. W nocy około 2 w nocy obudziło mnie głośne tupanie w pokoju z najmłodszego z braci. Wstałam. Tak, to był Zayn.
-Co tu robisz, czemu wszystkich budzisz do cholery!? - wysyczałam.- czego tu tak szperasz?! Nudzi ci się!?
-Nie interesuj się- uciął Zayn.
Zatkało mnie. Lecz po chwili znów się odezwał :
-Spać nie mogę i szukam czegoś po całym domu. Może jest w ogrodzie? Idę sprawdzić.
- M, m mmogę iśćć z tobą? - zapytałam jąkając się.
-No... -odparł chłopak niechętnie.
I poszliśmy do ogrodu. Był piękniejszy od ogrodu japońskiego, od Niagary, od... Od wszystkiego! Altanka była opleciona, barwnymi kwiatami, które ledwo było widać w świetle latarni stojących w rzędzie. Przed nimi stały łchoinki otoczone małymi kamyczkami, i zasłaniały je. Obok altany stał grill i kominek,a dwa metry od tego było oczko wodne z welonkami. Dużo tu opisywać. Justin w końcu wykrzyknął uradowany:
-Mam!
Schował zdobycz pod kurtkę i wbiegł do domu trzaskając mi drzwiami przed nosem. Zacięły się.
- Kurwa- powiedziałam. - Wejdę przez piwnicę.
___________________
A więc tak :]
Rozdział nie był pisany przeze mnie, lecz przez nową współtwórczynię bloga :))
Jak wam się podoba ? :) 

sobota, 22 września 2012

Rozdział 1 : ,, Mogę się już pożegnać ? ''

- Jak to się przeprowadzamy ?! - krzyknęłam. Co prawda, mieszkaliśmy w małym hotelu i miałam pokój z moimi dwoma siostrami Violettą i Lisą, ale nigdy tak naprawdę mi to nie przeszkadzało. Było mi dobrze tak jak jest. Paryż, szkoła, przyjaciele, rodzina, wspaniała okolica. Nie potrzebowałam wielkiego basenu do szczęścia, czy willi. Wystarczyło mi to, co miałam. Żadna z nas nigdy nie narzekała na nasze mieszkanie. Świetnie sobie radziłyśmy. Ja gotowałam, Viola sprzątała, a Lisa zarabiała dużo jako modelka. Mama pracowała tylko 3 godziny w dużej firmie. Prawdę mówiąc, idealnie się wszystkie dobrałyśmy. Więc czemu wysyła nas do jej przyjaciółki i jej męża ? Ona nas już nie chce ? Czemu ? Czemu moje życie musi być tak skomplikowane ?!
- Nie , ja zostaję w Francji ! - marudziła Viola.
- Ja się nigdzie nie przeprowadzam ! - krzyczała Lisa.
- Nawet nie myśl, że się nas tak łatwo pozbędziesz ! - wtrąciłam. Nasze krzyki przerodziły się w jeden, głośną kłótnię. Moja mama ze wściekłości, że nie może nas uciszyć, zrzuciła na podłogę ulubiony wazon, który rozbił się na miliony kawałków, zarówno tych dużych jak i tych małych. Momentalnie wszyscy ucichli. A mama wzięła głęboki wdech, mówiąc po tym :
- U Madeleine będzie wam fajnie. Podobno ma bardzo fajnego męża, Junę. I Synów trzech, którzy pomogą wam się zaaklimatyzować. A więc teraz bez marudzenia, pakować się ! O 15 widzę was na dole przy stole. Macie cztery godziny. Już ! Ruchy , ruchy, ruchy ! - krzyknęła. Pierwsza poszłam ja, robiąc gwiazdę a`la szkolne cheerlederki. Wiem, że było to nie na miejscu, ale chciałam pokazać mamie, czego się tu nauczyłam i co stracę przez przeprowadzkę. Przecież nie będę ćwiczyć w domu pełnego facetów ! Lisa ze spuszczoną głową poszła za mną, a Viola zaś tanecznym krokiem weszła za nami do pokoju. Zaczęłam się pakować,  a z każdą rzeczą łza towarzyszyła  moim wyżaleniom .

***

Stanęliśmy przed wielkim domem. Był ogromny, naprawdę ogromny. Nieźle, jak na pięć osób. Ostrożnie zapukałam w drzwi.
- Bianka, a co jeśli ich nie ma ? - spytała mnie Violett.
- To poczekamy, aż przyjadą.
- A co jeśli nie przyjadą ?
- Cicho bądź i czekaj, Violka. - powiedziałam wyraźnie zmęczona marudzeniem najmłodszej siostry. Po chwili drzwi otworzyła nam urocza starsza pani. Miała na sobie niebieski szlafrok sięgający do kostek. 
- A dziewczynki wchodźcie. Ty jesteś pewnie Blanche, ty Violette , a Ty Lisse  ? 
- Nie do końca. Ja jestem Blanche, To jest Violetta , a to Lisa. 
- Och , wchodźcie, wchodźcie. - gestem ręki zaprosiła nas do środka.
- Angielski wy mówić umiecie ? - zaśmiałam się cicho. Zapewne staruszka długo ćwiczyła francuski, ale nadal źle składała zdania.
- Tak, umiemy mówić w waszym języku. Nie ma problemu, nie musi Pani się trudzić i wymawiać ciężkie wyrazy z naszego ojczystego języka.
- Ojej ! Jak ty płynnie mówisz w naszym języku ! - powiedziała i złapała mnie za policzki , całując w nie, a następnie w nos. I tak każdą z nas - Chłopcy na dół w tej chwili !
- Mama mówiła, że ma Pani trzech synów. - odezwała się Lisa.
- Trzech ? - zaczęła się śmiać w niebo głosy staruszka. Mama się pewnie pomyliła. Pewnie ma ich mniej, prawda ? Przecież nie ma dwadzieścioro dzieci. Cierpliwie czekaliśmy, aż po chwili zszedł mały chłopiec, ubrany w modne jeansy, sweter z napisem '' I ♥ LA '' , szalik i czapkę z literą A . Podszedł do mnie i przytulił się do mojej nogi.
- Wleście pszyjechal ktoś nolmany. - powiedział tuląc nasze nogi. Zaśmiałam się cicho. Skarciłam się za to w myślach, jak zobaczyłam minę chłopca - Jestem Benjamin .
- Jestem Blanche , Tam Stoi Lisa i Moja Druga Siostra, Violetta.
- Blanche ? - zapytał z niedowierzaniem w oczach .
- A coś z tym imieniem nie tak ?
- Bedę ci mowil Blanka . - powiedział kiwając głową. Następny ze schodów zszedł chłopak z włosami a'la Zayn Malik, okularami przeciwsłonecznymi i ustami malinowymi , które aż kusiły aby je chociaż dotknąć. Ubrany był w same bokserki, co jeszcze bardziej przyciągało wzrok.
- On jest cudny ! - powiedziałam do dziewczyn, ignorując spojrzenia skierowane w moją stronę ze strony rodziny Holmesów.
- Zaklepuję go. - odezwała się Viola.
- Spadaj, przystojniaczek jest mój. - dołączyła Lisa, przygryzając dolną wargę.
- O czym tak gadacie ? - spytał chłopak. Miał wspaniały, męski głos.
- O tym, że mama mówiła, że jest was trzech , a tymczasem jest was tylko dwóch. - odparła Lisa.
- Ach, tak. To patrz teraz - powiedział chłopak. Benjamin i starsza Pani zatkali uszy, a chłopak krzyknął - Pizza !
- Ta, myślisz , że to podzia... - nie zdążyłam dokończyć zdania, a przede mną stała ósemka chłopaków, pytających ' Gdzie ?! '  , a zaraz po tym klnącymi pod nosem, że dali się złapać na tak tandetny żart. Moją uwagę przykuł jeden chłopak, ubrany był w bokserki i białą poplamioną bluzkę. Czekoladowe włosy miał w idealnym nieładzie, a jego brązowe oczy hipnotyzowały. Gapiłam się w niego jak w jakiś mega śliczny obrazek za milion dolarów.
- Laska, jeśli chcesz się ze mną przespać to tylko powiedz. - powiedział , a ja oblałam się rumieńcem. Spuściłam głowę, nie zdolna nic odpowiedzieć. Cofnęłam się do tyłu. Inicjatywę przejęła Lisa.
- Jak zapewne wiecie, przyjechaliśmy tu ..
- W pokoju ! - dokończyła Violett śmiejąc się.
- Zamknij się idiotko.  - powiedziałam, uderzając ją w tył głowy, a ona wystawiła mi język. Złapałam ja za ucho i wyszeptałam - Jeśli jeszcze raz coś odwiniesz, będziesz miała przechlapane przez ostatnie 100 lat twego marnego, nudnego życia. A teraz uśmiechnij się ładnie i podejdź do mamy przyjaciółki z wielkim bananem na ustach. nie rób nam wstydu, a szczególnie naszej rodzinie.
- Nie mówcie mi przyjaciółka waszej mamy, mówcie mi Leina. A tak swoją drogą, gdzie do ciemnej szafy jest Madzia ?!
- A ja wiem. - chłopcy wzruszyli w tym samym momencie ramionami, dając do zrozumienia, że nie obchodzi ich to.
- Zaraz. Jaka Madzia ?
- Moja jedyna córka. To cud. Urodziłam dziesiątkę facetów i jeszcze ostatnia była córka.
- I nikt więcej . - dokończyli za nią chłopcy . Czterolatek podszedł do mamy i powiedział :
- Ja to bym chciał stalszego blata.
- Przecież masz ich nawet za dużo - odparł jeden z chłopców.
- Chcę mieć plawdziwego blata ! - powiedział i usiadł po turecku na podłodze.
- A my to niby jesteśmy sztuczni ?
- Mam być szczely ? - zapytał wywracając oczami. Wiedziałam, że tego nauczył się od swoich braci.
- Warto by się było przedstawić. - odezwała się Leina, a ja uśmiechnęłam się lekko poprawiając rude włosy za ucho.
- Jestem Blanche, to Lisa i Violetta. - powiedziałam, wskazując na nas po kolei.
- Zayn . - powiedział chłopak, który jako drugi zszedł się przywitać.
- Fabian . - powiedział chłopak, ubrany w czarną marynarkę, czarne spodnie , które ciągle  mu spadały i białą bluzkę. Oczy miał koloru szarego, a włosy koloru blond.
- Matt . - odezwał się kolejny, poprawiając swoje czekoladowe włosy. Miał szare oczy i charakterystyczny pieprzyk na policzku. Ubrany był w jeansy, z wielkim krokiem.
- Austin . - powiedział kolejny, brunet. Miał czekoladowe oczy, które wręcz błagały o chodź jedno spojrzenie. Ubrany był w białą koszulkę i czarne spodnie.
- Patrick . - odezwał się kolejny. Nie rozumiałam go. Każdy z nich był jasnej karnacji, a on był ciemnej. Czyżby Juna był ciemniejszej karnacji ? Nie widziałam jego włosów, były przykryte pod czapką , taką samą jaką miał Benjamin . Jego niebieskie oczy miały w sobie coś, co sprawiało, że nie można było oderwać od niego wzroku .
- Nate. - powiedział kolejny, poprawiając swoje czekoladowe włosy. Kolejny niebieskooki przystojniak. Miał fajny styl. Ubrany był w czarne spodnie z naprawdę dużym krokiem , białą koszulkę i czarną bejsbolówkę. Zauważyłam, że gdzie nie gdzie na włosach miał czerwone pasemka.
- Maximilian. - następny wyszedł na środek , podając mi rękę. Miał na sobie różowy szlafrok ( zgaduję, że swojej mamy ) . W jednej ręce trzymał kota, a w drugiej batonik. Miał ciekawe oczy. Jedno było mocno brązowe, drugie zaś jaśniejsze.
- Jam.. - zaczął kolejny, jednak po chwili się wycofał i machną ręką. Wrócił na górę, jednakże zdążyłam mu się przyjrzeć. Brązowe włosy opadające na oko, niebieskie oczy, niebieska bluza, jeansy i biała bluzka. Na mojej twarzy wypisany był jeden wielki znak zapytania.
- On..
- Nie ważne. - dokończyłam, aby nie musieli się tłumaczyć. Sama czasem miałam swoje humorki. Mój wzrok powędrował na chłopaka, na którego wcześniej gapiłam się jak szalona psycho - fanka na Justina Biebera. Patrick uderzył go z otwartej dłoni w tył głowy, na co on wydał z siebie dźwięk nieznadowolenia.
- Czego chcesz ? - zapytał, pocierając bolące miejsce.
- Przywitaj się . - odpowiedział Pat.
- Elo . Mogę się już pożegnać ? - odparł z wyraźną niechęcią.
- Przedstaw się.
- Spierdalaj.  - powiedział i poszedł do swojego pokoju, trzaskając drzwiami. Poczułam się niezręcznie. Czekałam, aż Leine coś powie lub zrobi.

_______________
Hej :]]
Jestem Nikola :)
Notka została napisana nie przeze mnie, lecz przez moją przyjaciółkę, która się uparła i w końcu .. napisała rozdział :)